Klienci banków, chcący zaciągnąć kredyt hipoteczny na zakup domu, mieszkania czy wyremontowania posiadanej już nieruchomości, często byli informowani o braku zdolności kredytowej w przypadku chęci wzięcia kredytu złotówkowego, za to mieli bardzo wysoką zdolność w przypadku kredytu we franku szwajcarskim. Z innej strony, kredyty w obcej walucie cieszyły się popularnością ze względu na zdecydowanie niższe oprocentowanie kredytu, jak i marżę banku – średnie oprocentowanie kredytu we franku szwajcarskim wynosiło 4,6%, a w przypadku kredytu złotówkowego potrafiło osiągać 8% w skali roku. Taka różnica w oprocentowaniu, powodowała, że klienci chcący zawrzeć umowę kredytu w walucie obcej, w przeciwieństwie do kredytu złotówkowego, posiadali już zdolność kredytową – koszty kredytu w walucie obcej, z pewnością na dzień podpisania umowy, były zdecydowanie niższe, dzięki czemu klienci mogli kupić wymarzony dom lub mieszkanie oraz posiadali wyższą zdolność, niż klienci chcący zaciągnąć kredyt w złotówkach..
Na czym polega wadliwość kredytów w CHF i dlaczego zrobiło się o nich tak głośno?
Zacznijmy od momentu, kiedy kredyty we franku szwajcarskim nadwyrężyły budżety domowe ich posiadaczy. Do 2015 roku, kurs CHF względem złotówki wahał się pomiędzy 2zł a 3,50 zł. Bank Szwajcarii utrzymywał kurs franka do euro nie niższy niż 1,2, a jeśli spadał niżej następowało wypuszczenie kolejnych partii waluty Szwajcarii. Jednak w połowie drugiej dekady XXI wieku nastąpiły zmiany w bankowości, a bankierzy uznali, że nie należy już chronić kursu CHF względem EUR, jak to było dotychczas i „odblokowali” kurs CHF, w wyniku czego kurs CHF w Polsce przekroczył próg 4zł i rósł, gdzie w szczytowym momencie wynosił ponad 5zł.
Wadliwość kredytów w CHF nie polega jednak na tym, że kurs tej waluty poszybował do góry. Problem klientów polegał na zapisach w umowie i regulaminach udzielania kredytów, które w niejasny sposób przedstawiały jak będą przeliczanie złotówki na frank szwajcarski w przypadku pobierania rat kredytowych. Banki w swoich umowach wskazywały, że do przeliczenia wysokości rat kredytowych biorą pod uwagę oprocentowanie kredytu, stałą marżę banku oraz kurs kupna i sprzedaży dewiz określonych w tabeli banku – mówiąc prościej, banki mogły przeliczać kurs CHF do PLN w dowolny dla siebie sposób. Dla przykładu, średni kurs CHF w 2008 r. zgodnie informacjami NBP wynosił np. 2zł, a zgodnie z treścią umowy bank mógł zastosować kurs spłaty wynoszący np. 5zł. Ponadto, klienci spłacający kredyty zaciągnięte we franku szwajcarskim, spłacali go w taki sposób, że kupowali, a bank sprzedawał klientom CHF po kursie zgodnym w danym banku a nie po średnim kursie NBP. W tej sytuacji, klient zaciągając kredyt, w pewnym sensie sprzedawał CHF do banku, a w przypadku spłat kredytu, kupował CHF za złotówki, a w obu przypadkach tych transakcji kurs kupna oraz sprzedaży ustalał bank. Można pójść o krok do przodu - tego samego dnia, w przypadku udzielania kredytu, bank mógł zastosować kurs np. 2 zł, dzięki czemu klient kupił od banku większą ilość franka szwajcarskiego, a w kursie sprzedaży zastosować kurs np. 2,50zł, przez co klient zapłacił większą ratę, a nadwyżkę spowodowaną tym faktem, banki traktowały jako „dodatkowy przychód”. Różnica pomiędzy kursem kupna a sprzedaży nazywa się spread'em walutowym.
Czym jest kredyt hipoteczny we franku szwajcarskim?
Kredyty hipoteczne we franku szwajcarskim to kredyty waloryzowane kursem waluty, które swoje saldo wyrażały za pomocą waluty obcej, a najczęściej stosowaną na polskim rynku walutą był właśnie frank szwajcarski. Kredyty te dzieliły się na dwa rodzaje: indeksowane do waluty obcej lub denominowane w walucie obcej. Kredyty indeksowane do waluty obcej, były wyrażane w umowie oraz wypłacane w złotych polskich, jednak saldo zadłużenia opierało się na walucie oraz kursie tej waluty, w której klient zaciągał kredyt. Oznaczało to, że w przypadku wypłaty kredytu np. w 3 transzach, na dzień podpisania umowy klient otrzymywał kredyt w wysokości 300 tys. zł, co było równe 120 tys. CHF, przy założeniu, że kurs CHF wynosił 2,50 zł, a przy spadku kursu CHF, w trakcie wypłacania każdej z transzy, mogło się okazać, że po całkowitej wypłacie kredytu, klient otrzymał 300 tys. zł, które na dzień pełnej wypłaty kredytu stanowiło 140 tys. CHF, przy założeniu, że kurs CHF spadł do poziomu ok. 2,14zł. Zatem, klient banku, ma ostatecznie do spłaty nie 120 tys. a 140 tys CHF. Taka forma kredytu oraz wzrost kursu CHF, spowodowała, że klienci, aby spłacić zaciągnięty kredyt spłacą go dwu - a nawet trzykrotnie. Z kolei kredyty denominowane były wyrażane w umowie w walucie obcej, a wypłacane w złotówkach, przy czym harmonogram spłat, również był wyrażony w walucie obcej. Taka forma kredytu hipotecznego powodowała sytuację, w której kredytobiorca chcąc zaciągnąć kredyt 300 tys. zł, przy założeniu kursu 2,50zł, miał wskazane w umowie, że kredyt jest udzielany na kwotę 120 tys. CHF. W przypadku spadku kursu CHF, klient był zmuszony podpisać aneks, który zwiększał kwotę udzielonego kredytu. Z tego powodu, podobnie jak w przypadku kredytu indeksowanego, saldo zadłużenia wzrastało oraz zwiększało wraz ze wzrostem kursu fanka szwajcarskiego.